DEKALOG ZŁEJ MATKI

1. Nie przeczytałam żadnej książki o porodzie i wychowywaniu dzieci.
Zrobiłam jedno podejście, ale się poddałam po przeczytaniu spisu treści. Nie czułam potrzeby szukania tej wiedzy w książkach. Pytałam u źródła, koleżanek które rodziły. Mało usłyszałam opowieści porodowych, które zachęcały do rodzenia siłami natury z ojcem dziecka. Wywiad położniczy – zero. Moja Mama urodziła 3 dzieci przez cesarkę, przełom lat 80/90. Mimo to od początku wiedziałam, że będę rodzić naturalnie i nie w szpitalu, we dwoje w domowym zaciszu z położną marzeń. Nie było łatwo, ale tak jak miało być! Wychowuję, po swojemu, gdy mam wątpliwości to pytam, szukam odpowiedzi na moje pytania. Bardzo się cieszę, że moja rodzina i najbliżsi szanują moje zasady.

2. Zabroniłam przynoszenia do domu grających zabawek z plastiku.
Mamy zabawki drewniane, kilka sensorycznych uszytych, dużo różnych książeczek. Instrumenty. Zabawki – DoItYourself. Zabawką są przybory kuchenne. Gazety. Wszystko co zainteresuje dziecko. Tym tropem pobudzamy kreatywność nie tylko dziecka, ale i dorosłych! Tata zrobił tablicę manipulacyjną. To my mamy wpływ na to, co chcemy aby się na niej znalazło. Możemy ją dowolnie modyfikować do wieku i preferencji dziecka.

3. Karmię piersią bo jestem leniwa i wygodna.
Nie wyobrażam sobie naszych wyjazdów, podróży, wycieczek tych małych i dużych z termosem, mieszanką mleka modyfikowanego i butelkami do karmienia. Mimo, że próbowaliśmy karmić moim mlekiem z butelki, to w piątym miesiącu życia córki się poddaliśmy. Od 6 mca życia rozszerzamy dietę i nadal karmię piersią. Wygoda i swoboda!

4. Jestem na każde zawołanie mojego dziecka.
Podobno jest szefową w tym zespole i nami rządzi. Skoro płacze to znaczy, że mnie potrzebuje. Nie potrafi jeszcze mnie inaczej zawołać. Chociaż, już podejmuje pierwsze próby!
5. Nie piorę córce ubrań.
Mamy odzież szturmową na wycieczki z wełny merino. O zaletach takiej odzieży napiszę więcej. W skrócie, nie trzeba jej prać, tylko wietrzyć. Plamy spłukuję z dodatkiem płynu ekologicznego do prania wełny lub kuracji lanolinowej. Dziecko się nie poci, a wełna ma cudowne właściwości termoregulacyjne.
6. Moje dziecko spędza dużo czasu na twardej podłodze.
Dzieci potrzebują swobody, aby móc się rozwijać psychoruchowo. Dzieci poprzez zabawę poznają otaczający je świat. Nie mamy leżaczków – bujaczków, ani innych tego typu zabawiaczy. W razie konieczności mamy hamak z chusty, poduszkowe tory przeszkód i linkę wspinaczkową z karabinkami do zawieszania różnych rzeczy, czy to w kuchni, gdzie spędzamy większość czasu, czy w salonie. Niebawem zagości u nas huśtawka.

7. Mówię do dziecka od urodzenia, mimo, że mnie nie rozumie.
Na zakupach pytam córkę o zdanie, co wybierzemy, pytam co gotujemy tacie na obiad, tłumaczę, swój wybór produktu. Pytam o wyjście na spacer. Nazywam nowo poznane rzeczy, tłumaczę rzeczy, które ją dziwią. Rozmawiam Z NIĄ.

8. Noszę, bujam i przytulam.
Od urodzenia, od pierwszych chwil życia się nosimy, przytulamy. Najpierw chusta długa tkana, teraz nosidło. Nie martwi mnie to, że ją do tego przyzwyczaimy.

9. Nie używam pampersów ani chusteczek nawilżanych.
Korzystamy z ślicznych, kolorowych, nie zawierających chemii pieluszek wielorazowych. O tym też napiszę obszerny post. Pierzemy raz na 4 dni. Nasza pupa jest zachwycona, a i Matka Ziemia jest nam wdzięczna przy okazji, że nie produkujemy śmieci w postaci zużytych jednorazówek.

10. Moje dziecko jest niemalże codziennie na dworze (polu).
Całe lato podczas którego się urodziła, całą jesień zimę. Teraz wiosnę! Stare skandynawskie porzekadło mówi, że nie ma złej pogody, są tylko źle dobrane ubrania.

Mówią, że drugie da nam w kość.
Taki przewrotny post.